Witam serdecznie :). Po ostatnim poście, w którym opisałam trzy
czerwcowe gazety o ogrodzie, pora znów wrócić do książek. Tym bardziej, że ta przedstawiona dziś swoją opowieścią chwyta za serce.
Tytuł? Hmm, dobre pytanie...
Mam sentyment do książek Nicholasa Sparksa. Gdy zobaczyłam na półce w bibliotece tytuł, którego wcześniej nie czytałam, bez wahania ją wypożyczyłam. "Kronika pewnej miłości", mówi Wam to coś?
Mi nic nie zaświtało w głowie. Na opis z tyłu tylko rzuciłam okiem i zadowolona wróciłam z nią do domu. Jakież było później moje zdziwienie, gdy okazało się, że za tym tytułem kryje się książka, którą czytałam dawno temu, a mianowicie:
Czytaj dalej