Podsumowanie lutego + stosik

  Witam serdecznie. Oj, ten luty dał mi porządnie w kość. Totalna czytelnicza masakra. Już dawno nie miałam tak kiepskiego miesiąca. W lutym przeczytałam 6 książek, z czego większość z nich męczyłam potwornie długo. A wszystko z powodu niechęci jaką we mnie wlało kilka nietrafionych pozycji, które zaczynałam i nie byłam w stanie skończyć. Zazwyczaj staram się przebrnąć przez zaczętą książkę bo mimo, że jest kiepska lub okropnie się czyta, to ciekawi mnie jak historia się skończy. Tym razem zostałam pokonana aż przez trzy książki! Takiego czytelniczego armagedonu w jednym miesiącu jeszcze nie miałam. Na szczęście ostatnia książka skończona w tym miesiącu znacznie poprawiła mi humor.


  Przedstawiam mój wymęczony stos przeczytanych książek z lutego:





  W kolejności czytania:

1. Heather Graham - "Nawiedzony dom"
  Książka z mojej domowej biblioteczki. Złapałam ją w ostatnią niedzielę stycznia, bo już nie miałam co czytać, a chciałam coś lekkiego, na szybko, najlepiej z jakimś wątkiem fantasy lub paranormalnym.

2. Colleen Hoover - "Hopeless"
  Zamówiona w bibliotece jeszcze na początku stycznia, dotarła do mnie dopiero w lutym. Jedyna pozycja w miesiącu, którą przeczytałam bardzo szybko.

3. Antonia Michaelis - "Baśniarz" 
  Zachęcona wieloma recenzjami na blogach i lubimyczytać, gdy trafiłam na nią w bibliotece postanowiłam sprawdzić czy faktycznie jest taka ciekawa. Zdecydowanie nie była i do końca zabrała mi chęć do czytania...

4. Tahereh Mafi - "Dotyk Julii"
  Książka także zamówiona jeszcze w styczniu. Choć fabuła ciekawa na tyle, że skuszę się na kolejny tom, to jednak styl pisania przez większość książki był niczym droga przez mękę. 

5. Markus Heitz - "Ritus"
  Załamana pozycjami z biblioteki, znów sięgnęłam do swojej półki. Tym razem wybór padł na książkę o wilkołakach i bestii z Gevaudan, która przeczytałam raz kilka lat temu i praktycznie nic z niej nie pamiętałam, poza tym, że bardzo mi się wtedy podobała i potwornie żałowałam, że ton drugi nie został wydany w Polsce.

6. Suzanne Collins - "Gregor i Niedokończona Przepowiednia"
  W końcu się złamałam i kupiłam. Od dawna miałam chęć przeczytać tę książkę. Dotarła do mnie pod koniec lutego i połknęłam ją praktycznie od razu, jak tylko uporałam się z ostatnimi stronami "Ritusa".


   Jak już wspominałam wcześniej, poza przeczytanymi pozycjami, zaczęłam trzy nieszczęsne książki, których nie skończyłam:



1. Małgorzata Warda - "Miasto z lodu"
   Tu dotarłam aż do 146 strony. Podchodziłam do niej trzy razy aż w końcu stwierdziłam, że po prostu nie chce mi się już z nią męczyć. Fabuła jeszcze by uszła, jednak styl totalnie nie dla mnie. Z początku narratorem jest dziewczyna, która leży w śpiączce w szpitalu i opowiada o tym jak ją znaleziono, a później opowiada głównie o życiu swojej matki. Jednak akcja raz dzieje się w teraźniejszości, za chwilę bez żadnego znaku cofa się do wydarzeń sprzed wypadku dziewczyny. A za chwilę jeszcze dalej, do młodości Teresy - matki Agaty. Taki misz-masz jest zdecydowanie nie dla mnie. 

2. Debbie Macomber - "Wiktoriańska herbaciarnia"
  Choć do tej pory Debbie Macomber darzyłam sympatią, a jej książka "Sklep na Blossom Street" jest jedną z moich ulubionych lekkich powieści, to "Wiktoriańska herbaciarnia" niestety mnie dobiła. Ogólnie mam bardzo kiepską pamięć do imion i najlepiej dla mnie gdy postaci, imion i nazw jest jak najmniej do zapamiętania. W tej książce prawie do setnej strony miałam wrażenie, że wciąż pojawiają się kolejne nowe pary! Kompletnie nie mogłam się zorientować kto jest kim i o co chodzi. W dodatku okazało się, że jest to jedna z książek z opowieści znad Zatoki Cedrów, czyli o miasteczku Cedar Cove. A tak się składa, że kiedyś czytałam już książkę z tej serii, niestety nowszą. Pamiętałam, kilka par z tamtej książki, a w tej dopiero się poznają, skoro więc pamiętałam jak ich historia się kończy, a reszty osób kompletnie nie mogłam spamiętać, w końcu stwierdziłam, że i tą książkę odpuszczam.

3. Adrianna Trzepiota - "Zwilczona"


  Dotrwałam może do 30 strony i od razu sobie darowałam, Przez tego typu książki zniechęciłam się do polskich autorów. 

  Jak widzicie, było kiepsko. Do tego stopnia, że kompletnie zniechęciłam się do czytania i póki co, nadal idzie mi to wolno, topornie i niechętnie. Mam nadzieję, że marzec okaże się dużo bardziej szczęśliwy.



   Na osłodę, pochwalę się jeszcze książkami, które powiększyły moją biblioteczkę w lutym:



1. Colleen Hoover - "Maybe someday"
  Upolowałam! Po przeczytaniu tej książki z biblioteki, wiedziałam, że muszę ją mieć na swojej półce. Jak na złość okazało się, że w większości księgarni internetowych, do których zaglądam, jest już niedostępna. Trafiłam na nią dopiero w Matrasie. 


2. "Niewidzialne miasto" - M.G. Harris.
  Znaleziona  w Kauflandzie, za 9,99 zł. Wpadła w oko i mi, i mojej mamci, więc trafiła do koszyka :)

3,4 Pierwszy i drugi tom przygód Percy Jacksona.
  Co prawda drugi tom leżał na mojej półce od jakiegoś czasu, jednak nie chciałam zaczynać czytania od drugiej części. Dlatego w końcu upiłam "Złodzieja pioruna" i teraz w końcu będę mogła zabrać się za czytanie.

5. Suzanne Collins - "Gregor i Niedokończona Przepowiednia"
  Miałam chęć na poznanie Gregora od pierwszej chwili gdy tylko przeczytałam o tej książce. Ogromne nietoperze, karaluchy, szczury i pająki... brrrrr. Musiałam to przeczytać! :D Aż w końcu złamałam się i kupiłam. I już żałuję... że kupiłam tylko pierwszy tom ;). Jak tylko wpadnie mi do kieszeni trochę grosza, z pewnością kupię dwa pozostałe!

  Ze spraw blogowych liczba obserwatorów Biblioteczki przekroczyła 40 za co ogromnie dziękuję :).

  Ponadto jak zwykle mam obsuwę w publikowaniu recenzji, na szczęście powoli nadrabiam :).

  W lutym także, zapisałam się do Kryminalnego Klubu Książki, do którego zachęcam wszystkich miłośników tego gatunku :)



Poza tym, to by było na tyle :P

Pozdrawiam wszystkich serdecznie,
Dagmara

Udostępnij ten post

21 komentarzy :

  1. Super zdobycze, gratuluję takiego wyniku :) Pozdrawiam
    ksiazkowy-termit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam taki sam wynik i tez czytanie szło mi opornie, zaczęłam jakies cztery książki, dochodziłam do połowy i dalej z nudów nie potrafiłam. Ech, zwalam to na zimę.
    Pozdrawiam
    withcoffeeandbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, w sumie pogoda nie podnosi na duchu, dni tak brzydkie i szare, że nic się nie chce więc może faktycznie zima po części też jest przyczyną. Chociaż ja po prostu trafiłam na pozycje totalnie nie dla mnie i próbując je przeczytać chwilowo zraziłam się do czytania.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Colleen Hoover czyta się w ekspresowym tempie, więc nie dziwie się, że "Hopeless" przeczytałaś szybko :)
    Naprawdę bardzo dobry wynik :D Gratuluję i życzę zaczytanego marca :D
    http://houseofreaders.blogspot.com/2016/03/recenzja-w-ramionach-gwiazd-amie.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ja uwielbiam "Maybe someday" <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj przykro mi, raz na jakiś czas musi być ten gorszy miesiąc. :D
    No nie dziwię się, ze Hopeless szybko przeczytałaś. ^-^
    Aż takie słabe te książki, że je porzuciłaś? Kiepsko...
    Jak takie pozycje mają wzbogacać biblioteczkę, to jest za!
    Powodzenia w marcu. ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i wzajemnie :)
      Hmm, nie wiem czy słabe, może po prostu totalnie nie w moim guście. A ja po prostu wychodzę z założenia, że czyta się dla przyjemności, a nie po to by męczyć się z każdą kolejną stroną, dlatego odpuściłam.
      Co do Hopeless to książek Colleen Hoover chyba nie da się nie połknąć na raz, wciągają od początku do końca :).
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Hmmm, tę ksiażkę Wardy widze pierwszy raz i mimo że Tobie nie przypadła do gustu, to ja chyba zaryzykuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, może Tobie się spodoba. Ja po prostu nie lubię takiego stylu, bez konkretnej chronologii, dlatego ją odpuściłam. Być może Tobie bardziej przypadnie do gustu :)

      Usuń
  7. Pracowity miesiąc :) znacznie lepszy niż mój pod względem czytelniczym. Miejmy nadzieję, że marzec będzie lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, też mam taką nadzieję :)

      Usuń
  8. Dotyk Julii miło wspomnam, zarówno jak Maybe someday. Prawie rok minął, a ja wszystko pamiętam, te uczucia towarzyszące podczas lektury... bezcenne. ;)
    A co do Zwilczonej - aż tak źle? Ja jestem jej w pełni ciekawa, gdybyś chciała jej się pozbyć z biblioteczki napisz do mnie, z chęcią ją przygarnę. ;)


    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy źle, po prostu ja nie znoszę takiego stylu więc już po kilku stronach odpuściłam.
      Z chęcią bym się z Tobą nią podzieliła, jednak była to pozycja wypożyczona z biblioteki.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Zabrałam się kiedyś za "Baśniarza", ale jakoś nie mogłam go skończyć :/ Ale muszę przyznać, że autorka tej książki ma piękny styl pisania :D
    Pozdrawiam
    welcome-to-my-little-big-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja skończyłam "Baśniarza" z czystej przekory i żeby dowiedzieć się jak się skończy. Miałam cichą nadzieję na jakieś zaskakujące zakończenie, niestety bardzo się zawiodłam, więc nawet nie masz czego żałować.
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. Świetny stosik!^^
    Ze stosiku czytałam tylko "Dotyk Julii". :D
    Gregor i Niedokończona Przepowiednia, to książka którą muszę przeczytać.
    Pozdrawiam ~ Bacha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gregora polecam zdecydowanie :). Choć teoretycznie jest to książka przeznaczona dla młodych czytelników, ja pokochałam ją całym sercem i już nie mogę się doczekać kiedy dorwę kolejne dwie części ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  11. Och Maybe someday, moja miłość, swój egzemplarz pożyczyłam i nie mam go już ponad dwa miesiące... ostatni raz w życiu pożyczam komuś książkę i to jeszcze taką bliską mojemu sercu :(
    Co do Julii to myślę, że im dalej w trylogie tym lepiej, dla mnie najlepsza byłą trzecia część.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, mam nadzieję, że ją odzyskasz. Ja staram się nie pożyczać książek, jedynie bardzo bliskim osobom bo kiedyś także kilka moich pozycji zmieniło właściciela :-/.
      Co do Julii tak właśnie podejrzewam, dlatego zamówiłam już w kolejne części w bibliotece i już nie mogę się doczekać kiedy dowiem się jak potoczyły się dalsze losy bohaterów :)
      Pozdrawiam

      Usuń

Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz jakiś komentarz :)
Dziękuję za odwiedziny. Mam nadzieję, że zawitasz tu ponownie :)